Małe podsumowanie

czyli po 6 tygodniach schudłem…

jakieś 2-3 kg. I trochę mnie to rozczarowuje. Co prawda i tak jestem szczęśliwy, że po roku od rozpoczęcia diety i schudnięciu 15 kg utrzymuję tę wagę, ale jednak spodziewałem się dalszego spektakularnego zjazdu wagi w dół. Liczyłem na przynajmniej 1 kg tygodniowo. Tymczasem jest jakieś 0,5 kg i w zależności od dnia tygodnia raczej amplituda wahań niż jednoznaczny trend w dół. Co prawda spodnie są nieco luźniejsze, ale…

No nic, chyba będzie trzeba dołączyć marszo-biegi, jak rok temu. Ruch to zdrowie, więc nie zaszkodzi. A jak jest u Was? Są efekty? Podzielcie się nimi w komentarzach, będzie to inspiracja dla innych. A może podobnie jak u mnie jesteście nieco lub bardzo rozczarowani.


Komentarze

Małe podsumowanie — 86 komentarzy

  1. U mnie start: 01.01, masa 100,2kg. Dziś – koniec lutego 91,2kg. Dni bez jedzenia: WT, CZW, ND (ale z niewielkimi kolacjami), wspomagane błonnikiem co by zbytnio głód nie męczył.

    Ogólnie: jest nieźle… brakuje mi dziurek w pasku 🙂

    • Ładny wynik. Czyli zacząłeś dietę jeszcze przed uruchomieniem mojego blogu. Z ciekawości – skąd czerpałeś inspirację?

  2. no u mnie jest 5 kilo po 4 tygodniach diety (po trzech tygodniach miałem jeden tydzień przerwy od diety na urlop, ale na szczęscie narty pozwoliły utrzymac stałą wagę), a dzisiaj rano zobaczyłem szóstkę po ósemce także jestem wielce kontent. W międzyczasie naciągnąłem na diete brata, a żona zachęcona pozytywnymi wynikami też rozważa wypróbowanie.
    Zamierzam jednak przejść na reżim dwudniowy zamiast pon-śro-pią, bo po pierwsze zapobiegnie to monotonii, po drugie dwa dni jedzenia pod rząd jednak odzwyczajają (a że weekend to człowiek sobie dogadza) i powodują jednak znaczny wzrost wagi.
    Ja też zaczynam biegać bo ciepło się robi, a zapisałem sie na majowy Bieg po zdrowie, więc trzeba trenować.
    pzdr

  3. W sumie sam wpadłem na podobne rozwiązanie metodą empiryczną… po prostu KMŻ (K..wa Mniej Żryj) ale co 2-3 zachciewało mi się zjeść coś z sensem. Twój opis po prostu tylko unormował i zdefiniował sytuację 🙂

  4. ja spadłem z 96 do 90 kg , jestem zadowolony, idzie wiosna , będzie więcej owoców i warzyw to spadnie jeszcze. Na razie waga sie ustabilizowała constans.

  5. Po pierwszych dwóch tygodniach spadek 5 kg, ale po następnych dwóch już tylko 0,5 kg. Trochę zastanawiające, co prawda w tym drugim okresie 2 dni postne sobie odpuściłem.
    Ale zaciskam pasa i jedziemy do przodu :), niedługo zrobi się wiosna i wsiądę na rower, do pracy w dwie strony 22 km, będzie dobrze 🙂

    Dodam jeszcze, że nie mam przerw piwnych, tzn. degustuję kiedy mam na to ochotę.

    • w pierwszych dniach straciłeś nadmiar zatrzymywanej w organizmie wody (spróbuj nie jesć nic słonego przez dzień to zobaczysz ile wagi stracisz) plus to co w nadmiarze miałeś w jelitach (co daje jakieś minimum 2 kilo), potem ci się ustabilizowało. Dlatego stratę wagi powinno się tak naprawdę zacząć liczyć dopiero po pierwszym dniu postu, wtedy dopiero daje to jakieś realne wartości, przyjajmniej w mojej skromnej opinii.

  6. Ja na razie dopiero 2gi dzień poszczę:D Tzn ćwiczę na siłowni 3-4x w tygodniu, czasem codziennie, czasem co 2gi dzień i ciężko zachować reżim postny przy ćwiczeniach siłowych. Kupiłem kalendarzyk i w nim rozpisałem sobie plan tygodniowy. Docelowo będą 3 dni postne w tygodniu przeplatane siłownią. Pod koniec marca zamienię siłkę na upragniony rower, doczekać się nie mogę. Na razie jest 94kg przy 186 cm, następne ważenie ok 14 marca to się pochwalę. Wytrwałości życzę!

    • Zapomniałem – w dni postne jem pożywne śniadanie, płatki owsiane z maślanką / kawałek ryby / jakieś warzywka podgotowane i dużo piję herbat, głód do wieczora nie męczy.

    • 17 marzec – stan 93 kg czyli -1 w dół, mało bo na siłowni ciężko zrzucić masę:D Ale wizualnie to dobrze wygląda czyli efekt jakiś jest. Od poniedziałku zawieszam siłownię i będzie tylko dieta i rower. Za 2 tygodnie znów się pochwalę.

  7. Ja dopiero zacząłem – w tym tygodniu.. ale całego dnia nie daję rady więc wprowadziłem jedzenie do 500 kalorii.. czyli kilka owoców i warzywko. Zastanawiam się co zrobić z niedzielą bo mam wrażenie że dwa dni wystarczą żeby zmarnotrawić te 3 dni prawie postne..
    Kopyr – czy w dni postne pijesz tylko wodę czy też jakieś inne rzeczy (kawa? herbata? sok z owoca?)

    • Kopyr pisał we wcześniejszych postach że pije dużo herbaty. Kawa wg mnie jest niewskazana bo zakwasza organizm, po prostu zgagi można dostać (z mlekiem jest łagodniejsza). Soki owocowe też nie bo to głównie węglowodany szybko przyswajalne, szybko cukier skoczy i szybko spadnie – raczej warzywne lepsze. Poczytaj wcześniejsze wpisy, rozwieją wszystkie wątpliwości.

    • Kawa bez przesady, ale spokojnie mozna pić i z mlekiem bo wyssie żołądek (mocna czarna działa jak kawa zresztą). Ja piję sporo wody i zielonej herbaty. Soki owocowe jak pisze misiek odpadają (bo cukier) warzywne lepsze ale tez mają troche cukru (ciekawe czy yerba mate daje radę). Ta niedziela nie marnotrawi całego zysku (jak sie nie objadasz oczywiście), ale odzwyczajają od reżimu, dlatego jak napisałem ja przechodzę na cykl dwudzenny, nie patrząc na weekendy. Na początek warto jeść te pięćset kalorii na obiad i kolację, ja tez nie dawałem rady. Teraz wystarczy mi leciutka kolacja, potem nie muszę jeść monstrualnego śniadania w dniu następnym.

      • Dziękuję za odpowiedzi – są pomocne. Bez kawy nie dam rady bo to kolejne uzależnienie a dwóch uzależnień zbić na raz nie dam rady (jedzenie i kawa 🙂 ). W takim razie woda, kawa bo herbat nie pijam. Zobaczę jeszcze co z tą niedzielą. U mnie w weekend post odpada jako że muszę robić jedzenie dla rodziny – aż tak silnej woli nie mam. Spróbuję może w niedzielę coś pośredniego żeby nie podbiło wagi.

  8. tez zauważyłem że na początku waga spadła gwałtownie około 4 kg , potem już tylko 200-300 gram tygodniowo

    • widocznie za dużo jecie w „normalne” dni, ja w weekend zazwyczaj jem więcej i okazuje się że sobotą nadrabiam, to co straciłem w piątek 🙁 Dlatego chyba sport w normalne dni będzie świetnym rozwiązaniem.

      • Ja w „normalne dni” właśnie nie jestem w stanie zbyt dużo zjeść, bo mam wrażenie, że mam skurczony żołądek po głodówce dnia poprzedniego. Z tym, że mam ochotę na bardzo dużo rzeczy, więc jem wszystkiego po troszeczku 😀

  9. Start 21 luty 142 kg , obecnie 7 marca 136 kg. nie jem w wt, czw, sob. powoli idzie ale idzie. ja drastycznie. tylko woda i herbata w dni postne

  10. W Oktawę Wielkanocną odpuściłem temat. Jak świętować, to świętować! 🙂 Przed Świętami 92 kg, dziś 96… Ale co tam, dziś znów głodówka i jedziemy z powrotem w dół 🙂

  11. Jest jeden, mały, malutki, problemik z tą dietą. Rzekłbym, ekhm… problematyczny. Nie wiem, jak inni, ale ja w dniu głodówki mam, że tak powiem, znacząco nieciekawy oddech. Pachnie inaczej. Mówiąc wprost: zionie mi z paszczy. Biorąc pod uwagę to, że to jest co drugi dzień, to problem staje się nielichy. Pytanie, czy to powszechne zjawisko i czy kto wymyślił na to jaki sposób?

  12. @kr, miałem to samo, okazało się że miałem popsuty ząb. Druga sprawa że to może być wrzód żołądka, ewentualnie resztki jedzenia między zębami. Wynitkuj wieczorem żeby, rano wypłucz jakimś listerine i wyczyść język szczoteczką. Jak się zapach utrzyma to dentysta albo gastrolog.
    U mnie -10kg, musiałem przerwać bo mam paskudnego wirusa, ale trzymam wagę. Brakuje mi jeszcze 3kg do celu. Za jakieś 3-4 tygodnie powinienem osiągnąć 80kg. Generalnie jem już dużo mniej niż przed dietą, i co najwazniejsze nie mam potrzeby podjadać między posiłkami, a pasek od spodni zapina się o dwie dziurki ciaśniej.

    • Coś nie bardzo mi się wierzy, że to ząb – zapach pojawia się wyłącznie w dni głodówki. Ale wybieram się do dentysty, więc zobaczymy. Nitkuję i szoruję zęby kilka razy dziennie, właśnie w ramach walki. Mam jednak odczucie, że to jest jakaś forma reakcji organizmu na głód.

  13. Ja stanąłem od ponad miesiąca i ani deko mniej 🙁 , ale zrobiła się wiosna wreszcie, praca na działce to może coś się w końcu ruszy. Brakuje tylko i aż 3 kg do pełni szczęścia 😉

  14. Mam istotne dla mnie pytanie odnosnie reguł tej diety. Być moze i juz kiedys bylo na ten temat pisane, ale nie jestem niestety w stanie przejsc przez wszystkie komentarze, posty, itd… Chodzi o te dni w ktorych sie je. Do jakiego stopnia jest to „luz”? wspominasz czesto o pizzy, pierogach, chlebie, ale to jest tak, ze po malym kawalku pizzy, ciasta, 1 piwo itd czy wszystkiego tyle ile sie chce a wrecz do przejedzenia czasem? Z gory dzieki!

    • Generalna idea jest taka, że w dni jedzenia jesz, co chcesz i ile chcesz. Z drugiej strony obżeranie nie jest wskazane.

    • no jak będziesz jadł za dwóch to nic nie zrzucisz, Jak będziesz jadł w granicach 2500 kcal co tam tylko żywnie ci się podoba będzie git. Zresztą po paru tygodniach żoładek tak ci się skurczy że nie będziesz miał ochoty się obżerać, przynajmniej u mnie to tak zadziałało.

  15. *miała 🙂 u no własnie u mnie to jest ten problem, że nie umiem sobie poluzować tylko tak troszeczkę. Moge tygodniami trzymac scislą diete ale jak juz sobie poluzuje, to nie konczy sie na hamburgerze i ciastku, po prostu robie sobie niekontrolowaną uczte z wycieczkami do sklepu po kilka paczek ciastek itp… no nic, bede musiala sie jakos z tym uporac, ale na pewno dieta przemienna wydaje mi sie warta wyprobowania

    • Jedz ile chcesz, na tym polega ta dieta, że zamiast jeść ile chcesz codziennie, jesz ile chcesz co drugi dzień 🙂 I potwierdzam spostrzeżenie public_enemy – gdy wejdziesz w tę dietę, zauważysz (u mnie z ogromnym zdumieniem), że… nie chce Ci się obżerać. Najnormalniej w świecie pojawia się wcześniej uczucie najedzenia (czy napchania nawet) i basta. Co jest kolejną zaletą tej diety 🙂 Choć dopiero z czasem się okaże, czy jest to zjawisko trwałe. Tu wszyscy jadą na eksperymencie 🙂

      • no dokładnie, przestałem wreszcie chodzić wiecznie głodny. To chyba ma coś do czynienia z gospodarką insulinową (przynajmniej amerykańskie badania to pokazywały). Jak zjem za duży obiad (a taki wcześniej wciągałem jedną dziurką od nosa) to nie mam już ochoty na kolację 🙂

  16. Wpadłam tutaj przypadkiem w Pon..wczoraj miałam POST (wytrzymałam!)..z takich moich przemyśleń- myślę,że to niezła metoda na zmniejszenie żołądka 🙂 Co zauważyłam-zimno w stopy i całe nogi wieczorem, dopiero o 13 pierwszy raz zaburczało mi w brzuchu,córka z mężem usłyszeli soczysty opieprz za jedzenie słodyczy siedząc obok mnie(pomimo,że nie mam ciągot do słodyczy normalnie)…i ta myśl-burczy?Wspaniale-zabiera pokłady z zapasów (niech bierze WSZYSTKO :d)..Na lodówce karteczka – „nic tak nie smakuje jak bycie szczupłym”.Jak będą efekty napiszę.

  17. Szkoda,że blog stanął w swoim rozroście.Zmotywowałbyś wielu ludzi!Ja wierzę w efekty-powiem tym razem krótko-ŁATWIEJ nic nie zjeść(dzień) aniżeli stosować dietę(całe życie-bo na tym polega prawdziwa dieta),Uwierzcie!!

    • no mam podobne zdanie co do prowadzenia blogu, zdaję sobie sprawę że głownym blogiem jest ten piwny, ale wysokie pozycjonowanie w google’u aż się prosiło o jakąś kontynuację i wykorzystanie potencjału.
      Ja na chwilę obecną mam przerwę w reżimie, bo trenuję do biegu na 10k, ale efekty 15 tygodni diety to 13 kilo mniej i trzymam cały czas wagę. Za dwa tygodnie wejdę w opcję 2/5 i spokojnie atakował na 75kg do końca roku.

      • Ile dni w tyg stosowałeś post?Ja mam tylko 2 dni, jednakże przez niezapowiedziany wyjazd poległam.Czy podczas normalnych dni ograniczałeś się?13 kg mniej w 15 tyg to bardzo zdrowy tryb chudnięcia..Trzymam kciuki.Ja rozpoczynam od nowa ..trzymaj Ty również 😉

        • na początku nie jadłem w systemie pon-śr-pią, ale ponieważ zauważyłem że w weekendy nadrabiam wagą przeszedłem na tryb dzień jedzenia, dzień postu co mi pasowało lepiej bo wyeliminowało monotonię. Zaraz jak zacząłem pościć to owszem objadałem się na śniadanie po dniu „głodnym”, ale potem organizm się przyzwyczaił i jadłem normalnie, a nawet już mniej niż zwykle. Powodzenia! Na pewno ci się uda, ja też zrobiłem przerwę w diecie na urlop i szczerze mówiąć tylko mi to pomogło.

  18. Mam powazny zarzut do tej diety -= sluchalem audycji w radio gdzie kobieta mowila ze SZYBKIE CHUDNIECIE moze być przyczyną kamicy żółciowej. Sprawdzilem w googlu. I… TO JEST MOZLIWE!!! W jednym tekscie otym jak zapobiegać kamicy, czytamy: „Odchudzanie powinno być rozsądne. U osoby z nadwagą oraz niewielką otyłością najbardziej korzystne jest tracenie około 1-2 kg miesięcznie, stosując odpowiednią dietę oraz ćwiczenia fizyczne.”

    Daję linki źródeł: http://portal.abczdrowie.pl/kamica-zolciowa#

    szczególnie top oczytaj: http://www.maranda.dico.pl/kamica-ukladu-moczowego/zapobieganie-kamicy-moczowej.html

    http://kobieta.wp.pl/kat,26377,page,2,title,Dieta-w-kamicy-zolciowej,wid,12944305,wiadomosc.html

    wydaje mi się że nie jedzenie nic w dni postne może być niebezpieczne. Chyba trzeba by jeść w te dni DUŻO BŁONNIKA. Inaczej żółć może się odkładać i powikłania mogą być poważne. Sam sie zdziwilem, chyba w 5 tygodni schudlem 5 kilo. Więc na „rozsądną normę” to bardzo dużo.

    Przemyśl to
    pozdrawiam

  19. witam
    ktoś tu jeszcze pisze ?? fajny wątek ale widzę, że blog już nie idzie dalej. Ja próbuję ale niestety to co stracę w tygodniu nadrabiam w weekend, jeszcze nie doszedłem do etapu że mimo wszystko jem mniej 🙂 no i w dniach głodnych najgorsze są wieczory. pozrdwiam

  20. Kopyr(mam nadzieję że się nie obrazisz że piszę prosto z nicku\ksywy ;), może małe odświeżenie bloga ? Jak ma się sytuacja, dalej stosujesz dietę ? Jak waga ?

    I mam pytanie do Was wszystkich, czy miewacie\miewaliście podczas diety suchość w ustach ? Ja stosuję ją od 2 września i od około 2-3 dni mam straszną sacharę w gębie i ciągle żłopię wodę, miał ktoś podobne doświadczenia ?

      • To na pewno nie brak soli, a wody piję z 2-3 1,5L butelki na dobę. Myślę że to musi być kwestia zmiany metabolizmu, coś tam mi się obiło o uszy że ketony mogą podczas głodówki powstawać itp. Na razie jakoś przeszło, ale może to dlatego że w weekend normalnie jadłem.

  21. Witam wszystkich, ja po materiałach zawartych na blogu podjąłem próbę Actimela 😉 i od 2 tygodni stosuje się do wytycznych diety przemiennej. Póki co jedno, co się uwydatnia to brak problemów z poczuciem głodu. Naprawdę nie wiedziałem,że tak łatwo jest nie jeść cały dzień. Co do suchości to rzeczywiście w dni postne jestem bardzo spragniony i woda raczej słabo gasi to pragnienie. Dodatkowo zapach z ust też nie należy do przyjemnych( polecam często myć zęby- pomaga troszkę). Póki co to się nie ważę, ale z pewnością już sporo zrzuciłem (test spodni 😉 )

      • Czy sądzisz, że w dni postne można sobie pozwolić na rekompensowanie braków soli przez wypicie np. szklanki barszczu czerwonego z proszku. Kalorii to nie ma,ale nie wiem za bardzo, czy może mieć to jakoś przełożenie na skutki diety.

        • Taki barszcz z proszku zawiera dużo cukru, więc go nie polecam. Moim odkryciem jest sok pomidorowy. Niskokaloryczny, zdrowy i słony.

  22. Witam wszystkich i Prowadzącego Blog przede wszystkim :), moja przygoda ze ŚWIADOMYM ograniczaniem jedzenia rozpoczęła się kilka tygodni temu po obejrzeniu w BBC dokumentu: „Post i długie życie”. szczerz polecam !!! Wtedy zaczęłam szukać informacji na temat „diety naprzemiennej” i tego jak wytrzymać ten jeden dzień bez jedzenia … i trafiłam tutaj. A wpis na temat tego właśnie, że lepiej nie jeść śniadania i, że to wszystko przez trzustkę – czytam każdego dnia postu:) i mi pomaga:)

    Więc apel do Prowadzącego, aby rozwijał się nadal w temacie, bo jego twórczość pomaga:)

    A wracając do filmu „Post i długie życie” to może dla niektórych z Was tak jak dla mnie, będzie on impulsem do zmiany sposobu odżywiania – bo ja mam zamiar tak pościć naprzemiennie już zawsze:)

    I jeszcze odnośnie poszczenia, proszę o jakieś rady i przemyślenia na podstawie własnych doświadczeń – jak wytrzymać do końca dnia? bo ja mam kryzys za każdym razem pod wieczór. I zaznaczam, że nie przemawia do mnie argumentacja typu, że już cały dzień wytrzymałam i te trzy godziny powinnam dać radę:)

    pozdrawiam, Magda

    • hej, ja piję herbatę z pokrzywy herbapolu, pomaga trochę 🙂 i zgadzam się z Tobą wieczory są najgorsze. Podjadam też chlebek ryżowy ale góra dwa, trzy krążki. Pozdrawiam i życzę wytrwałości. Na pocieszenie dziś w sklepie przymierzam marynarkę a ona idealnie leży mimo ze poprzednio ten rozmiar był opięty i musiałem brać XL a dziś tylko L

    • początki są ciężkie, ale po jakimś czasie się przyzwyczaisz, dużo płynów i jakoś daje się radę (ja piję zieloną herbatę). No i lepiej iść wcześnie spać, jak pisze Maciej satysfakcja z ubywającej wagi gwarantowana.
      Po miesiącu będziesz bez problemu takie wieczory przechodzić (ja zacząłem nawet na głodnego gotować kolację dla rodziny 🙂 i nawet łyżki nie spróbuję)

      • teoretycznie to ja wszystko mam obcykane:) w praktyce zresztą też, od lat jestem fanką zielonej herbaty i tak czy siak wypijam jej kilka kubków dziennie, w dzień postu obiad specjalnie jem w porze kolacji i jestem najedzona …ale, ale:) kiedy moja druga Połowa wraca wieczorem z pracy i mu podgrzewam obiad , a to są akurat razowe naleśniki z kurczakiem w sosie ze szpinaku z gorgonzolą (które mi zostały z niedzieli np) to zwyczajnie rady nie daję:)

        ehhh, może jak sobie tak pokrzywduję to pomoże:)

        • niestety na początku trzeba z daleka od jedzenia, ja omijałem nawet komputer i ulotki z supermarketów bo silna wola jest czasem słaba i można sie poddać. Najlepiej zorganizować sobie jakieś zajęcie zajmujące intelekt żeby nie myślec o jedzeniu. Ja rozwiązuję jolki albo czytam coś ciekawego.

          • Witam, chciałam się podzielić spostrzeżeniem … zauważyłam mianowicie, na własnym przykładzie, że bardziej odczuwam głód w dni kiedy jem :). Nie było tak od razu, ale gdzieś po miesiącu zauważyłam, że w dniu postu łatwiej mi przeżyć do kolacji. Natomiast kiedy jem normalnie śniadanie, zabieram kanapkę do roboty i będę miała obiad, to między posiłkami bardziej, mnie trzęsie – znaczy się ten wpis odnośnie trzustki działa u mnie książkowo:).

            Odkryłam tez minus takiego sposobu odżywiania – żołądek mi się skurczył -TAK MINUS !!! jak sobie teraz planuje, czego to ja nie zjem następnego dnia, albo w weekend … to się potem generalnie kończy, że i tak muszę z czegoś zrezygnować … phi … też mi przyjemność 😛

  23. Dziś mijają 4 miesiące odkąd zacząłem tą dietę, jechałem systemem 3/4, nie jadłem we wtorki, czwartki i soboty. Były czasem jakieś drobne odstępstwa ale generalnie trzymałem reżim. Rezultat? 18kg 🙂 ale jeszcze 3 chcę zjechać, więc nie kończę. Potem zacznę stabilizację wagi, zejdę na jakiś czas na 2/5, nie będę jeść w środy i soboty, potem tylko jeden wybrany dzień i myślę, że do czerwca 2014 już będzie ok, waga może zostanie na poziomie jaki będzie mi pasował. A jak nie, to zawsze można zacząć od nowa.

  24. Dziś mija 3 dzień na diecie ( drugi postny), mam zamiar wytrzymać 4 m-ce, a cel to min. 15 kg.
    Na początku diety ważyłem 104 kg przy wzroście 176 cm. O efektach na pewno poinformuję 🙂
    Życzę wytrwałości…

    • Życzę wytrwałości, mimo wszystko nie jest łatwo ale na pewno dasz radę 🙂 Zauważyłem, że waga nie leci cały czas w dół ( dwa miesiące diety) czasami zatrzymuje się czasami idzie do góry. Mimo wszystko tendencja jest na dół, wzrosty wagi nie są duże, ale są. Ja zaczynałem 89,6 kg teraz 86 kg. Staram się też regularnie ćwiczyć. Pozdrawiam

      • hej już jest 83,6 niby nie dużo mniej ale wszystkie spodnie luźne !!!!! i samopoczucie zdecydowanie lepsze, polecam książkę „dieta 5:2” dr mosleya pozdrawiam i zycze wytrwałosci

        • Witam, własnie zastanawiałam się nad tą książką. Mnie nakręcił film dokumentalny z autorem :”post i długie życie” wyświetlany przez BBC. Nurtuje mnie jedna myśl, a mianowicie, to czy cały sens poszczenia psuje to, że przekroczę czasami te 500 kalorii ( o 100-200 kalorii). Chodzi mi bardziej o sens zdrowotny głodówek – jest o tym mowa w książce?

          pozdrawiam

  25. Witam dziś zaczynam bo jak pisałam gdzies w innym poscie ta dieta bardza mi odpowiada a nie szkodzi sprubować DOŁANCZM DO WAS JULCIA

  26. Witam ale cisza na blogu co nikt tu nie zaglada czy nie macie sie czym pochwalić bo ja tak w dwa tygodnie(bez jednego dnia) mam mniej 3kg z czego jestem zadowolona bo prawde powiedziawszy bez większego wysiłku OBY TAK DALEJ……… w dni postne do herbatek dodawajcie po trochę cynamonu,czerwonego pieprzu, imbiru mi to pomaga w walce z ogromnym zimnem i przy tym spala tłuszcz POZDRAWIAM

    • halo, halo, winszuje pierwszych pozytywnych efektów:) ja nie mam w domu wagi, coby się nie denerwować – po pierwszym miesiącu miałam 1 cm mniej w tyłku, 2 cm w udach i 3 cm w talii. Teraz trwa drugi miesiąc, ale zmierzę się dopiero na koniec, bo nie należę do cierpliwych – jak się mierzę za często to mnie szlag trafia, że efektów nie widzę:P
      No i od ponad roku regularnie ćwiczę, pozdrawiam i trzymam kciuki:)

  27. Magdo dziekuje!!!j-_a ja właśnie zrobiłam pomiary też i w udach -4 cm w talii- 2 cm w biodrach -3 cm ale to chyba dlatego bo ja połtora miesiąca byłam na diecie Dukana i zaraz przeszłam na tą diete ta mi bardziej odpowiada bo nie muszę znosić monotonnego jedzenia. Też cwiczę codziennie z EWĄ CHODAKOWSKĄ pół godziny bo to są bardzo intensywne ćwiczenia i ona tak zaleca.Ja w dni postne tylko pije o jedzeniu zapominam tak jak pisałam wyżej spróbuj imbiru,mi on pomaga w zabiciu głodu właśnie wieczorem (po prostu pare plastrków kroje do kubka zalewam wrzątkiem chwilke czekam i wypijam może być też taki z torebki w proszku)po prostu wyczytałam w internecie że ostre smaki zabijają głód i na mnie to działa.POZDRAWIAM

    • hmmm, każdy ma swoje sposoby:). U mnie nie chodzi o uczucie głodu – paradoksalnie burczenie w brzuchu mnie motywuje:). Zresztą zauważyłam, że odczuwam je dwa razy dziennie i po chwili mija. I tak jest elegancko w porównaniu do początków. Ustaliłam trzy dni postne: poniedziałek, środa i piątek. I moje mocne postanowienia mają się najgorzej w piątek, i wcale nie chodzi o to, że jestem głodna – bo w sumie wieczorem nie jestem. Ale jako, że lubię siedzieć przy garach, to piątek jest dniem kiedy wymyślam, planuje, albo piekę, żeby do sobotniej porannej kawy coś miłego było… no nic, jestem dobrej myśli, wszak na początku ciężko było też w poniedziałki środy, a teraz? … phi 😛

  28. A ja mam pytanie z innej beczki trochę – z pańskiego bloga wynika, że w pewnym momencie przerwał Pan/załagodził dietę. W jaki sposób Pan to robił?

  29. Witam wszystkich
    Mimo, że blog lekko zamarł to myślę, że i tak sporo osób go czyta choćby z powodu, że w internecie zbyt wiele się na temat diety naprzemiennej nie publikuje.
    Moje osobiste doświadczenia: Zawsze miałem problem z lekką nadwagą, kilka lat temu doszedłem do wagi 110 kg i przy wzroście 188 cm to jest sporo za dużo, rozpocząłem dietę przyjmowania małych ilości jedzenia co 3 godziny, metoda bardzo skuteczna ale męcząca monotonna i bardzo czasochłonna, w ciągu roku schudłem 20 kg a w ciągu następnego roku po rezygnacji z diety nadrobiłem 7 kg i czuję, że muszę się za siebie zabrać zanim będzie znowu ponad 100 kg. Myśl, że mam znowu liczyć kalorię dobierać posiłki itd jest frustrująca dlatego zaczynam z dietą naprzemienną 5:2 i liczę na dobre efekty. Pozdrawiam wszystkich.

  30. Witam, na stronkę trafiłam całkiem przypadkiem szukając jakiejś diety odpowiedniej dla mnie. Czegoś nowego bo mam już za sobą swoje wzloty (dieta1000 kcal- spadek 25 kg ale za to ciągłe liczenie kalorii) oraz upadki (dieta Dukana, monotonia a na dodatek nie da się tak żyć no i do dziś nie mogę patrzeć na jogurty naturalne ). Ohyda. Na siebie niestety też już nie mogę patrzeć i coś z tym muszę zrobić! Już od tego pierwszego zdania „jeden dzień na diecie wytrzyma każdy” stwierdzam że chyba znalazłam to czego szukałam. Nie umiem się na całe życie wyrzec tych wszystkich pyszności jakie są na świecie. Ale jeden dzień to, to całkiem inaczej brzmi. Żaden reżim.To co proponuje P.Tomasz wydaje się mieć sens. Czytając do tego jeszcze Wasze opinie i spostrzeżenia jestem pełna optymizmu że to może się udać! Przed nami Sylwester więc może mi być trudno rozpocząć jeszcze w starym roku ale jak nie uda mi się w starym to w nowym na bank startuję. Wasze wyniki są obiecujące więc spróbować zawsze warto. Szkoda tylko że taka cisza panuje na forum bo możliwość wymiany doświadczeń, wspólne wsparcie oraz świadomość tego że inni też się męczą wspaniale mobilizuje
    Ja w każdym bądź razie dam znać jak mi idzie.
    Pozdrawiam wszystkich i życzę wytrwałości i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Szampańskiej Zabawy !

    • Wszystkiego dobrego w Nowym Roku !!! witam ponownie, walka z wagą trwa 🙂 i mimo, że nie zawsze wskazówka idzie w dół to jest dobrze. Nie wiem jak Wy ale ja już mam tak, ze dzień „głodówki” przyjmuję z ulgą. Czy to efekt zmniejszenia żołądka, nie wiem ale jestem tak najedzony po dniu kiedy mogę jeść, że naprawdę wytrzymanie dnia postnego nie sprawia już zbyt dużego wyzwania. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim wytrwałości

  31. Wystartowałem ze 114 kg przy 177 cm. Dużo tłuszczu, ale sporo mięśni. Dieta: 5 posiłków dziennie, wyliczone zapotrzebowanie kaloryczne. Zapotrzebowanie obniżone o 1000 kcal dla sprawnej redukcji. Efekt – chudnięcie ok. 1 kg tygodniowo. Przez 5 miesięcy zgubiłem 18 kg. Do tego 4 razy w tygodniu siłownia i 1-2 x w tygodniu rower , nie mniej niż 30 km. Główne narzędzie to dieta. Sama siłownia i rower nic nie dadzą, bez diety. Parę prostych zasad: eliminacja spraw pieczonych, ograniczenie pieczywa do minimum, eliminacja słodyczy, ograniczenie owoców do minimum, wprowadzenie większej ilości warzyw zamiast owoców, eliminacja słodkich i gazowanych napojów. Po 18 kg zgubiłem dodatkowe 3 kg, jednak z dużym trudem i zajęło to 2,5 m-ca. Pamiętać, że kalorie mają pochodzić z białka, węglowodanów i tłuszczy. Źródła tych składników też muszą być odpowiednie. Najgłupsze , co może być to głodówki w sensie, że jem jeden posiłek, albo dwa lub nie jem kolacji. Ja jadłem kolację nawet o 21 pod warunkiem, że o tej porze kończyłem siłownię.
    ŻAdnych diet KWaśniewskiego, Kowalskiego . Cała machina opiera się o zapotrzebowanie kaloryczne i stworzenie deficytu kalorycznego + rozsądne rozpiski.

    • a swoje teorie (nie twierdzę że są błędne, może i masz rację) opierasz na jakichś badaniach czy na własnym widzimisię? To że u ciebie głodówki nie działają to nie znaczy że cała populacja nie może ich stosować. Akurat w przypadku diety naprzemiennej przeprowadzone zostały badania opublikowane w oficjalnej naukowej publikacji, który pokazuje że to działa i na dodatek ma pozytywny efekt na organizm. Przy okazji cię zacytuję: „Pamiętać, że kalorie mają pochodzić z białka, węglowodanów i tłuszczy.” – są jeszcze jakieś źródła kalorii oprócz wymienionych? Może słońce? „Najgłupsze , co może być to głodówki w sensie, że jem jeden posiłek, albo dwa lub nie jem kolacji.” – na jakiej podstawie? U mnie to działa. „Cała machina opiera się o zapotrzebowanie kaloryczne i stworzenie deficytu kalorycznego” – no dokładnie tak działa dieta naprzemienna.
      Ja przez 15 tygodni diety naprzemiennej zgubiłem 13 kilo, oczywiście że ty twierdzisz że to jest „najgłupsze”, bo tak, bez podania jakichkolwiek rzeczowych argumentów. Nie każdy ma czas i pieniądze żeby robić rozpiski i zasuwać na siłownię, wpierniczać pierś z kurczaka z ryżem o 21, inni wychowują dzieci w tym czasie jak ty robisz bajceps i pijesz rakej fjuel.
      Poproszę o poparcie faktami, a nie własne widzimisię i pouczanie innych.
      p.s. zobaczymy co się stanie z twoim -18kilo jak przestaniesz chodzić na siłownię i nie starczy ci motywacji na siłkę. Ja ze swoim 1 dniem głodówki w tygodniu trzymam wagę bez rozpisek i innych wynalazków i nie twierdzę że to co robisz to głupie.

  32. Witam, wczoraj był pierwszy dzień głodówki 05 , dziwne ale wytrzymałem bez problemu (waga 117kg,mało mięśni) zjadłem na kolację 19:30 500kal żeby normalnie się obudzić bez bólu brzucha (jak chodze spać bez wcześniejszego jedzenia to mam ból jakby ktoś mi sprzedał z 5 kopniaków z buta z blachą na przodzie,zwijam się i zjedzenie na szybko krakersa,paluszków, odrazu redukuje ból i mogę potem iść i zrobić śniadanie) Budzę się 06 normalnie, jest 10:00 a czuję że mógłbym nie jeść do wieczora, i teraz nie wiem czy robić 2 dni głodówki i 1 jedzenia czy to musi być przemienne bo tak ma być.

  33. Ok,dziękuje za odpowiedź,tak więc zrobie 1 głodówka,1 jedzenie nie będe kombinował.U mnie jest na zmianę (niektórzy mają 2dni pod rząd jedzenie) moim zdaniem lepiej jest się trzymać 1,0,1,0,1,0,1,. itd. Zobaczymy co będzie dalej, dzięki tobie Tomasz (kopyr) usłyszałem o tej diecie, jak najbardziej mi pasje ta dieta (bez zbędnych liczeń,bez robienia specjalnych posiłków podczas diety,itp. i innych cudów jakie są w innych dietach) tutaj proste jeden dzień jesz(z umiarem) a na drugi dzień głodówka.Jest to moja pierwsza dieta więc nick Świeżak jak najbardziej na miejscu 🙂

  34. Witam, przygodę z tą dietą rozpoczęłam 1 stycznia po imprezie sylwestrowej.
    Z przerażeniem odczytałam wagę – 72,5 kg . Po świętach przybyło 3 kg – spora nadwaga przy wzroście 158 cm. To był doskonały bodziec by powiedzieć stop- czas zacząć.
    Sledzę ten blog od jakiegoś czasu. Pierwsza głodówka minęła bezboleśnie, póżno wstałam po Sylwestrze. Następnej obawiałam się czy nie będzie mi słabo i nie będą zawroty głowy i okazało się ,że nie. Eksperymentuję z drobnymi przegryzkami w poście i tak jak piszecie lepiej nic nie jeść tylko dużo pić, ja piję zieloną herbatę, melisę, miętę, pokrzywę, yerba mate,oraz herbatki owocowe. Stosuję głodówki 1/1. Dziś 6 -ta głodówka waga 3 kg mniej – hura!
    Zaczyna sie podobać , jest motywacja. Myślę, że wytrzymam. Cel: waga 60 kg a później z górki – wiosna, działeczka, więcej ruchu, świeże owoce , warzywka.
    Pozdrawiam wszystkich – trzymajmy się.

  35. Witam,spróbowałem tej diety o ile można to nazwać dietą ,to po prostu 1dzień jedzenia ,jeden postu .Bez jedzenia jeszcze idzie wytrzymać ale jak na takiego piwosza jak Ja to bez piwa już gorzej. Ciekawe jak Ty sobie z tym radziłeś.Teraz twoje degustacje mogę oglądać co drugi dzień ,bo jak to wygląda TY z piwem które smakujesz a Ja po drugiej stronie z czym? Dobrze że to chociaż tak na przemian jeden dzień z piwem drugi bez .Pozdrawiam.

  36. Ja schudłam z 51kg do 47 w ciagu 3 tygodni ! 🙂 W dni postne pije 3 herbatki oczywiście bez cukru, a w dni w ktore jem normalnie zjadam 3 syte posilki 🙂 Jak narazie dobrze mi idzie chce dotrzec do wagi 44 kg 🙂

  37. Witajcie ponownie. Chciałbym pochwalić się swoim sukcesem a raczej postępem bo do sukcesu to jeszcze daleko. Słuchajcie od 30 grudnia schudłam 8 kg. Aż troche jestem przerażona czy aby to nie za szybkie tempo. Fakt ze kiedyś nie robiłam nic bo nic mi się nie chciało. Muszę dodać że mam dużą nadwagę bo przed dietą ważyłam 97 kg więc ciężko było mnie zmotywować do jakiegokolwiek wysiłku. Ale kiedy zaczęłam przygodę z dietą naprzemienną wprowadziłam także ruch może nie taki drastyczny jak siłownię ale jednak. W weekendy uprawiam nordic walking i powiem wam jest super! Żyć mi w końcu się chce. Oby tak dalej. Bo droga moja daleka. Chciałbym na wadze zobaczyć wynik 60 ( takie mam marzenie) a czy mi się uda? Zobaczymy. I naprawdę nie jest trudno wytrzymać ten jeden dzień. Potwierdzam również że jak dla większości dla mnie także najtrudniejsze są wieczory. Ale nie poddawajmy się. WIOSNĄ idzie i będzie lepiej.

      • Spoko. Jestem właśnie pierwszy dzień na diecie. Rozsądnie to przedstawiłeś na YT więc mnie zachęciłeś. Dodam, że mam bardzo zbliżone parametry (wiek, waga, nawyki żywieniowe) do Twoich gdy zaczynałeś. Tym większa zachęta. Dzięki za szybką odpowiedź i powodzenia tu i w piwnym świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *