Jak żyć… na głodzie?

Czyli jak przetrwać 1 dzień bez jedzenia?

Najważniejsze jest uświadomienie sobie, że jedyne zadanie, które przed Tobą stoi to przetrwać 1 (słownie: jeden) dzień bez jedzenia. Nie myśl, że co drugi dzień do końca życia nic nie będziesz jeść, że to 3 dni w tygodniu, 13 dni w miesiącu, 156 dni w roku, co przez 10 lat daje 1560 dni, a przez 50 lat to będzie 7800 dni, czyli ponad 20 lat. Jak można nie jeść 20 lat??? Nie! Nie myśl w ten sposób, masz wytrzymać 24h, odejmując z 6 h na sen, zostaje 18 h. Osiemnaście godzin nie wytrzymasz??? Bez jaj…

Dlaczego namawiam do zupełnego odstawienia jedzenia, skoro w zaleceniach diety jest, że można zjeść 20% dziennej porcji, czyli jakieś 400-500 kcal? Dlatego, że tak jest prościej i wbrew pozorom łatwiej. Problemy robi nam bowiem trzustka, to jest organ, który pełni bardzo wiele, bardzo ważnych funkcji. Dla nas najistotniejsze jest wytwarzanie insuliny. Insulina to hormon biorący udział w metabolizmie węglowodanów. W momencie kiedy coś zjemy, po strawieniu, do krwi trafia glukoza. Jest to sygnał dla trzustki, żeby wypuścić do krwiobiegu insulinę, która spowoduje, że poziom glukozy we krwi zostanie obniżony. Problem polega na tym, że jedząc pożywienie, w którym jest dużo węglowodanów o wysokim indeksie glikemicznym (np. wszystko co zawiera sacharozę, czyli cukier – słodycze, słodzone napoje, soki, biały ryż, wszystkie przetwory z białej mąki – pieczywo, makarony itd.) podbijamy wysoko zawartość glukozy we krwi, doprowadzamy do hiperglikemii, mamy dużo glukozy we krwi. Trzeba tę glukozę zbić, więc trzustka wytwarza insulinę. Jednak często u osób z zaburzeniami metabolizmu, wytwarza jej za dużo, co powoduje, że zamiast zbić ją do normalnego poziomu, zbija ją zbyt nisko i mamy hipoglikemię. Objawia się to uczuciem głodu, ssania, parcia na lodówkę, może dochodzić do drżenia rąk, jesteś rozdrażniony, musisz szybko coś zjeść. Zjadasz coś, często o wysokim indeksie glikemicznym i zaczynamy jazdę od nowa. Po wielu latach takiego rollercoastera, nasza trzustka jest przewrażliwiona na punkcie glukozy we krwi i notorycznie zbija nam zbyt nisko ten poziom cukru we krwi. Co oznacza, że jesteśmy ciągle głodni. Stąd te wszystkie diety i zalecenia żeby jeść co 2 h, nie robić dużych przerw miedzy posiłkami. Mniej, a częściej. To jest tylko łagodzenie objawów.

Co zatem zrobić? Idealnie by było wyeliminować rzeczy, które obciążają trzustkę, czyli węglowodany o wysokim indeksie glikemicznym, dużo się ruszać itd. itp. Czy to jest realne? Oczywiście. Teoretycznie. Tzn. praktycznie też. Żyją przecież ludzie, którzy całe życie trzymają dietę. Ale nie jest to łatwe. Wprost przeciwnie, jest cholernie trudne. Zwłaszcza jeśli nie przygotowujesz wszystkich swoich posiłków, nie spędzasz pół dnia na przygotowywaniu tych posiłków i jesteś taki kozak, żeby pizzę, ruskie pierogi czy frytki jeść nie częściej niż raz na kwartał.

Skoro rozwiązanie idealne wydaje Ci się mało realne pozostaje dieta przemienna. Skoro to jeszcze czytasz, to pewnie rozważasz tę dietę, lub już ją podjąłeś. Zatem moje tips & tricks, jak przetrwać ten JEDEN dzień:.

1. Nie jedz śniadania. Nie wywołuj wilka z lasu, tzn. insuliny z trzustki. Jeśli chcesz skorzystać z tych 500 kcal, zostaw je sobie na wieczór w postaci lekkiej kolacji.  Na wypadek gdybyś nie był w stanie wytrzymać po powrocie z roboty. Choć ja uważam, że skoro już się wytrzymało większą część dnia, to szkoda nie pójść za ciosem.

2. Zajmij się czymś. Rób coś. Najlepiej niezbyt twórczego, proste, mechaniczne czynności. Przez pierwsze tygodnie, nie byłem w stanie pisać tekstów (na blogu, czy do Piwowara) w dni postu. O minusach diety będę zresztą pisał. Możesz się czuć osłabiony, ale bez przesady. Możesz wykonywać wszystkie czynności jakie robisz normalnie – prowadzić samochód, odśnieżać, kosić trawnik. Nie wiem jak z pracą fizyczną 8 h, ja tak nie pracuję, więc trudno mi się wypowiadać.

3. Uważaj, co pijesz. Bezwzględnie unikaj cukru. Kawa i herbata są dozwolone, nawet z mlekiem, ale bez cukru. Soki owocowe są zabronione. Napoje gazowane, tylko ze słodzikami. Oczywiście słodziki to zuooo, ale pozwalają przetrwać kryzys. Ideałem jest picie wody niegazowanej, ale wiecie jak to jest z ideałami.

4. Pomyśl sobie jakie pyszne śniadanie zjesz rano. Zaplanuj to, kup sobie coś dobrego na jutro.

5. Jeśli padasz z głodu, idź wcześniej spać. Szybciej się położysz, szybciej wstaniesz, szybciej zjesz.

6. Ubierz się cieplej. Organizm pierwsze co robi na głodzie, to skręca ogrzewanie, wobec czego może Ci być zimno, szczególnie na początku. I szczególnie zimą.

7. Daj sobie trochę luzu. Ze względu na intensywne zużywanie swojej silnej woli, nie planuj na ten jeden dzień żadnych monumentalnych przedsięwzięć.

8. Pamiętaj, po co to robisz. O kiepskich wynikach, ciasnych spodniach, zadyszce po wejściu na 2. piętro.

9. Waż się często. Najlepiej codziennie rano. Porównanie wagi z poranku dnia postnego i wagi z poranku dnia następnego daje niesamowitą motywację. Daj sobie jeden pełny tydzień, czyli 3 dni postu. Nie ma bata, żeby nie było wyników na wadze. A jak są wyniki, to jest motywacja.

10. Przeliczaj pozostały czas na godziny. Kilka godzin naprawdę można wytrzymać. Racjonalizuj sobie, że to tylko kilka godzin.

Mam nadzieję, że te kilka porad Wam pomoże. Muszę Wam się przyznać, że odpalenie tego blogu jest dla mnie wielką motywacją. No i dziś rano była już ósemka z przodu. 😀 Jeszcze tylko 9,90 kg.


Komentarze

Jak żyć… na głodzie? — 14 komentarzy

  1. Do dzieła 😀 Nie zamierzam stosować diety. Jem nie za dużo, ale raczej „co popadnie”, a i tak słyszę, że wyglądam jak chudzina i „popatrz na brata”, haha… Fajnie się czyta ciebie Tomku.

  2. Dla też wytrzymanie 24 godzin bez jedzenia jest łatwiejsze niż zjedzenie mniej… Mało tego, zwykle wtedy mam też najwięcej energii. Np. kiedy wracam z pracy rowerem (około 20 km) o godzinie 22, po całodobowym poście (ostatni posiłek o 23 poprzedniego dnia), jedzie mi się najlepiej, najbardziej lekko, tak jakby organizm dawał mi porządnego kopa energii mówiąc: „rusz się chłopie, idź wreszcie skombinuj jakieś żarcie!” 🙂

    • Uważam, że lepiej nie. Łatwiej będzie nie dostarczać żadnych węglowodanów. Ale zawsze możesz spróbować i napisać w komentarzu jak było.

  3. Miałeś rację. Przez cały dzień piłam tylko wodę i zieloną herbatę. Byłam głodna, to fakt, ale ten głód nie był większy, niż w dniu, gdy jadłam normalnie i np. opóźnił mi się obiad. Podejrzewam, że wypicie soku pomidorowego niepotrzebnie podbiłoby cukier we krwi i później miałabym nieposkromioną chęć na jedzenie. Idąc za ciosem, wieczorem jeszcze „pojechałam” pół godziny na orbitreku i dziś rano na wadze miałam 1,4 kg (!) mniej 🙂 Zdaję sobie sprawę, że jutro rano, po dzisiejszym jedzeniu, na wadze nie będzie już tak różowo… Ale czyż to nie jest motywujące? 🙂

    • Super. Bardzo mnie cieszą takie komentarze. 😀 Jak macie podobne sukcesy, to dawajcie. Motywuje mnie to do pisania, a innych zmotywuje do spróbowania.

  4. tak apropos całego dnia bez jedzenia, wychodzi wtedy jakieś 32-34 godziny postu a nie 24.
    Jak zjesz kolację dajmy o ósmej w dniu z jedzeniem, potem cały dzień o kawie i hrbacie, idziesz spać o pustym żołądku i rano dajmy na to o szóstej jesz sniadanie to wychodzi grubo ponad 30 godzin ssania.
    W każdym razie we wtorek podam wynik swojego pierwszego cyklu tygodniowego 🙂

  5. Nie chciałem Was dołować, ale rzeczywiście wychodzi to lekko licząc 30 – 34 h. Na szczęście głód mnie nie budzi ;-).

  6. od pewnego czasu stosuję tą i to działa . moja praca jest głównie siedząca bo zajmuję się min. komputerami , serwisem itp. jak biorę się do roboty to zapominam o jedzeniu , a jak nie ma nic do roboty to sobie kupuję jakąś grę na komputer i w tedy o jedzeniu nie pamiętam .
    w pierwszym dniu jak nie jadłem to spadło 2 kg . ja startowałem od koło 120 kg.
    ciekawy jestem czy jak w przypadku wina ,że odpowiednie widno dobiera się do odpowiednich potraw , czy w przypadku piwa jest podobnie . że gatunek piwa czy rodzaj piwa dobiera się do określonego posiłku .

  7. A nie lepiej ograniczać pokarmy z wysokim indeksem glikemicznym? i się nie głodzić wcale,tylko spożywać to co nie zmusza trzustki do wytężonej produkcji insuliny (co prowadzi do cukrzycy).

  8. Witam wszystkich.Jak chyba większość z Was ja również mam problemy z nadwagą.Sorry,nie z nadwagą,a z poważną już otyłością.Przy wzroście 175 cm ważę 121 kg,koszmar!!!Dlatego po przeczytaniu blogu Tomka postanowiłem od jutra (piątek) wypróbować tej diety.Jako,że w tym tygodniu będę mieć tylko jeden dzień głodówki,więc pierwszą relację zdam pod koniec przyszłego tygodnia.Mam nadzieję,że wytrzymam.Pozdrawiam autora bloga i czytelników.

    • Witaj ,Ja mam ten sam problem z wagą . ale chce Ci coś podpowiedzieć .Kup sobie pomarańcze,obierz ze skóry i podziel na cząstki jak nie będziesz mógł wytrzymać to w ostateczności zjedz cząstkę i poczekaj 2 minuty i pomyśl o diecie i dlaczego to robisz ,to na pewno pomorze

  9. Jestem na tej diecie już od tygodnia, mam za sobą 3 dni jedzenia i 4 nie jedzenia, dzisiaj jest właśnie ten czwarty, i muszę przyznać, że dopadł mnie kryzys, nie wiem czy wytrzymam do wieczora, chociaż uwielbiam ten moment, kiedy kładę się spać z tą satysfakcją, że się udało. Znalazłam też w necie taką wersję, żeby w dni głodówki jeść nie więcej niż 20% tego co normalnie, ale u mnie to wygląda tak, że jeśli zjem choćby jabłko, to już d**a. Włącza mi się takie ssanie, że myślę obsesyjnie tylko o tym, żeby jeszcze trochę dorzucić do żołądka, a potem jeszcze trochę, no i katastrofa. Dlatego łatwiej mi nie jeść w ogóle. No i właśnie jak pisałam, dopadł mnie dziś kryzys, bo rodzinka właśnie szykuje grilla, a od sąsiadów zapachy dolatują już od godziny. Trafiłam tu pierwszy raz, trochę przypadkowo, poszukując jakichś porad, jak nie wymięknąć, no i muszę powiedzieć, że wstęp tego artykułu mnie po prostu rozbroił 🙂 pierwszy akapit ma moc 🙂 dziękuję autorowi za fajne słowa motywacji, dobra, czytam dalej, pozdro!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *