Długo mnie nie było w domu…

jak śpiewał Jurek Porębski.

Dobra, nie ma się co czarować, olałem temat. Ostatni raz opublikowałem coś na tym blogu, prawie równo rok temu. Motywacji nie ma głównie dlatego, że osiągnięć brak. Sytuacja wygląda tak, że w zeszłym roku od Świąt Wielkanocnych do czerwca przytyłem z 5 kg i w zasadzie nie udało mi się tego odrobić. Co prawda to i tak 10 kg na minusie, co po prawie dwóch latach od rozpoczęcia diety jest dobrym wynikiem, ale…

Co się stało?

Chyba motywacja siadła. Rzadko udaje mi się wytrzymać 3 dni w tygodniu totalnie bez jedzenia. W zasadzie tak strict poszczę jedynie w piątki. W poniedziałki i środy raczej coś zjem i raczej na 500 kcal się nie kończy. 😉 Ciekaw jestem jak u Was? Stosujecie, przestaliście? Trzymacie wagę? Czy może dopadło was jo-jo?

Co dalej?

Nadchodząca wiosna, (chociaż w sumie to jeszcze jesień się na dobre nie skończyła), wstające wcześniej słońce sprawia, że rośnie motywacja, żeby wziąć się za siebie. Mam parę planów i mam parę pomysłów na wpisy. Plan na najbliższe miesiące to złamać trwale 90 kilo. Obecnie bujam się między 91,5 a 93,5 kg.

Po komentarzach widzę, ze ktoś tu jednak zagląda. Pytanie czy wrócą Ci, którzy zaczynali dietę rok temu. Jeśli ktoś ma ochotę na napisanie dłuższego tekstu, a nie chciałby żeby zginął wśród komentarzy to przysyłajcie do mnie tekst, ewentualnie zdjęcia i opublikuję na blogu Waszą historię. Może być pod nazwiskiem, może być pod nickiem. Piszcie na tomasz.kopyra na gmail.com

I na koniec motto:

dieta


Komentarze

Długo mnie nie było w domu… — 23 komentarze

  1. Na diecie jestem od kwietnia. Jadam codziennie śniadanie, czasem kolację, gdy mam ochotę na piwo w dzień głodny 😉 Dotychczas zleciałem z 96 na 88,5 kg. Efekt jo-jo? Bywa, ale definitywnie zszedłem z wagą poniżej 90 kilogramów. Dzięki za pomysł i powodzenia w „walce”! :))

  2. Nie no proszę!
    Byłeś moją motywacją, przez dwa miesiące. Miałem tylko dwa dni kiedy przerywałem dietę po godzinie 18. Ale ciężkich dni było trochę… I na nic… po prostu przerwałeś dietę!!!! 🙂

  3. WiejskijaStosuje Również Raz Tygodniu, Wtedy Jem Dwie Kromki Naśniadanie Wieczorem Ban Lub Serek Rosjanki, PoMiesiącu Około Dwa Kilo, Nazywam To Zdrowympostem Poniedziałek, Wtedy PoObfitym Weekendzie łatwiej Znieść .

  4. Ja na diecie dopiero 2 tygodnie, jeszcze się nawet nie ważyłem bo stwierdziłem że efekt mnie raczej nie powali po tak krótkim stosowaniu, także wstrzymam się z oceną. Piszę tu w innej sprawie, często czytam tutaj że ludzie mają problem ten 1 dzień komfortowo wytrzymać. I nie rozumiem czemu, mi idzie to bardzo prosto, nie brakuje mi energii, czasem może łatwiej mnie zdenerwować i tyle. Największym problemem jednak jest chyba zaśnięcie gdzie przynajmniej ja myślę co sobie po przebudzeniu zjem 😉 Nie wiem też na ile to coś daję ale ja osobiście nie pije nic oprócz piwa i wody, no chyba że nie ma nic innego to nie jestem aż tak restrykcyjny żeby do sklepu szybko lecieć tylko pije to co dają. Myślę jednak że takie przyzwyczajenie do wody jest o tyle fajne że faktycznie nie przyjmujemy cukrów i innych wynalazków które pakują do napojów. A i jeszcze w dni postne zazwyczaj jadam do 18. Chyba że akurat do pracy to jak wracam o 20 coś sobie przekąszę. Ogólnie – nie jest źle, z przykrością czytam że się wyłamujesz.
    Musimy wszyscy jednak pamiętać „Twardym trza być, nie miętkim „

  5. Witam Szefa Bloga:), wpadam tu od czasu do czasu właśnie dla podtrzymania motywacji… tym bardziej, że nadwagi nie posiadam, a sporadyczne głodowanie rozpoczęłam po części ze względu na efekty dla zdrowia … a po części jako typowa baba oczywiście uważam, że zawsze mogłabym coś zrzucić. Staram się nie przekraczać 500 kalorii w poniedziałki i środy, a w piątki zazwyczaj kończy się na staraniach:) Nie dojadam gdzieś od listopada, ale nie powiem ile schudłam, bo nie mam wagi:), ale parę centymetrów ubyło. Do tego wykonuję ćwiczenia siłowe. Siłowe dlatego, że naczytałam się wiele na ten temat i wychodzi, że w długim okresie czasu takie ćwiczenia są bardziej efektywne; bo na zdrowy rozum: mięśnie potrzebują więcej kalorii do funkcjonowania, więc jak budujemy mięśnie to potem mniej z tego co jemy odkłada się w postaci tłuszczu bo idzie na obsługę tych wypracowanych mięśni

    pozdrawiam i trzymam kciuki za Wszystkich:)

  6. W zeszłym roku stosowaliśmy z żoną tą dietę straciliśmy po 10-11kg przez 4 miesiące (od marca do czerwca). Potem bez diety .. wakacje, święta Bożego Narodzenia i wiele innych okazji do nie trzymania diety i wróciło 5 kg. Dieta skuteczna i postanawiamy znowu ją stosować od lutego do Birofilii i wakacji 🙂 i tak co roku. Na wakacje odchudzanie a na zimę przybieranie na wadze jak niedźwiadki 😉 Pozdrawiamy!

    • aaaaaa……… dodam że poniedziałek i środa bez jedzenia i słodzonych napojów a piątek do późnego popołudnia też bez jedzenia, ale pod wieczór ( w piątek,piątunio, piąteczek 😉 to już weekend i wieczorem jemy kolacje pijemy piwo i wino 🙂

  7. Kopyr stusuje twoją dietę, ale dopiero kiedy dołożyłem 50-100 brzuszków dziennie zaczeła ładnie działać po pół roku jak łądnie szło. „Doładowałem” tą dietę brzuszkami.

  8. O diecie IF dowiedziałem się od Kopyra z bloga piwnego jakiś czas temu ale stosować zacząłem, jak niewiele później oglądnąłem na BBC dokument „Post i długie życie” ,dokupiłem książkę faceta z filmu: „Dieta 5:2” – polecam publikacje:) Generalnie wynika z nich, że schudięcie to skutek uboczny a prawdziwy zysk to zdrowie. Lubię siłownie i powiem Wam, że o dziwo(!) siły po poście jest więcej – dla łączących dietę z treningiem polecam filmiki z „wycisk.tv” – facet tłumaczy co jeść i jak ćwiczyć, żeby spalać tłuszcz a nie mięśnie i poprawić efektywność; jest wiarygodny bo sam schudł i odzyskał formę a całą transformację nagrywał.
    Generalnie dieta puki co bardzo mi się podoba, tak więc wielkie dzięki Kopyr, że mi o niej powiedziałeś:)

  9. Witam, jestem na diecie od 5.01 i odrazu przedstawie wyniki.
    _05.01.2014 Przemienna Start_
    07-01 112,8kg pierwsze ważenie po postnym
    19-01 110,7kg
    26-01 110,2kg >> rezygnacja z kolacji
    05-02 108,5kg
    16-02 109,5kg

    Opinie o diecie,przemyślenia.
    Na początku diety jest bardzo prosto, ale w miarę czasu robi się trudniej i człowiek kombinuje.
    Ja trzymam 1.0.1.0 (1 jem, 0 nie jem nic),jest czasami ciężko ale nie ma co się poddawać.
    Dlaczego tak mało zrzuciłem kg? -Brak ruchu,0 ćwiczeń,siedząca praca + siedzenie w domu, pewnie piję za mało wody dlatego tak wolno schodzi.
    Ale zamierzam wprowadzić ćwiczenia fizyczne i trochę ruszyć ze spadkiem.
    Kolejne to owoce/warzywa, nie jem ich zbytnio i to także zamierzam wprowadzić.
    Jestem zadowolony z tej diety i dziękuje ci kopyr że ją poznałem poprzez twoje filmy na yt.
    W dni normalne można zjeść co się chce i nie trzeba nic przeliczać, poprostu jesz to co chcesz (oczywiście bez przesady- nie zjadamy za 2 🙂 )
    Jestem zadowolony i będę kontynuował jak najbardziej.
    Pozdrawiam.

  10. Witam , w zeszłym roku byłem na tej diecie przez 2,5 miesiąca (od 1 lutego do połowy kwietnia , planowałem 3 m-ce ale przerwałem z powodu ostrego przeziębienia. Nie byłem zbyt otyły bo zbliżałem się powoli do 80 kg i postanowiłem coś z tym zrobić. Dietę stosowałem rygorystycznie poniedziałek,środa,piątek post , niedziele sobie odpuszczałem ale bez obżerania. Zjechałem na 66 kg .Produkty jakie całkowicie odstawiłem to cukier , napoje słodzone , słodycze.
    Pierwszy miesiąc bez ćwiczeń .Drugi miesiąc wprowadziłem w dni normalne biegi około 5 km .
    Trzeci miesiąc biegi wydłużyłem do 10 km (czas trwania treningu około 65-70 min.). Biegi w godzinach późno popołudniowych.
    W dni postne spacer 60 min. (chodziłem pieszo do pracy 30 min w jedną stronę).
    Picie alkoholu w trakcie diety: jeżeli to możliwe zalecił bym w ogóle nie pić, ale że lubię piwo czasem w dni normalne 1-2 piwa(głównie sobota),nie więcej. Alkoholu wysoko procentowego nie piłem w ogóle.
    Po zakończeniu diety wróciłem do normalnych posiłków + 3 razy w tygodniu biegi .
    Pod koniec roku sprawdziłem wagę przybyło 4 kg . Po nowym roku w prowadziłem znowu dietę ale niezbyt rygorystycznie , i obecnie jestem w okolicach 68 kg . Mój cel 65 kg (przy wzroście 168 cm) – od jutra zaczynam myślę że 1 miesiąc wystarczy .
    Uwagi:
    Przez cały okres diety obserwowałem swoje ciało na wypadek jakiś nie pożądanych objawów.
    Jedyna dolegliwość która mnie dopadła po zakończeniu diety to Hemoroidy myślę ,że przyczyną było nieprawidłowe odżywianie w dni normalne (czasem brak ciepłego posiłku) , co spowodowało nie regularne wypróżnianie lud zatwardzenia. Do końca nie jestem pewny czy te objawy spowodowała dieta czy zbyt intensywne treningi (biegi 10 km) . Wyczytałem że obie te sprawy mogą być przyczyną hemoroidów . Obecnie w trakcie leczenia. Zatem w dni normalne zalecił bym aby zadbać o dobry ciepły posiłek , z dużą ilością warzyw , błonnika aby zadbać o miękki stolec i dobre wypróżnianie.
    Inne objawy dnia postnego to : uczucie zimna , w ustach może pojawić się nieprzyjemny posmak, ból głowy , brak skupienia na pracy (pracuje przy komputerze), małomówność , zimne stopy i dłonie, częste oddawanie moczu (piłem około 3 litrów wody niegazowanej dziennie + herbata zielona lub kawa zbożowa) .
    Objawy dnia normalnego: robiąc posiłek do pracy w dniu postnym „oczy chcą dużo” ale na drugi dzień ledwo zjadałem połowę tego co planowałem.
    To na razie tyle moich uwag na temat stosowania diety przemiennej .
    Pozdrawiam i życzę powodzenia dla wszystkich .

  11. witam właściciela blogu 🙂
    W skrócie moja historia: tak na serio zacząłem we wrześniu z wagą 89 kg przy wzroście 181 cm. Stosuję metodę postu w poniedziałek, środa i piątek. Czasami jest dobrze tzn waga spada czasami źle i waga albo stoi albo co gorsza rośnie. W dni postne wytrzymywanie do godziny 15.00 -18.00 jest w miarę łatwe później coraz trudniej jest walczyć z głodem ale jakoś sobie radzę. Czasami w dni postne jem owoce lub pieczywo ryżowe tzw styropian i jakoś to idzie. W dni kiedy jem staram się jeść dużo warzyw, błonnika i takich tam. Nie unikam alkoholu 😉 dziś po sześciu miesiącach diety waga pokazała mi 81,8 kg !!!!! czyli jest dobrze. Zapomniałem dodać, że ćwiczę co prawda niezbyt intensywnie ale w miarę systematycznie co też przy zgubieniu oponki z brzucha daje niezły wynik i efekt no i posiadanie psa powoduje, ze spaceruję systematycznie co najmniej 4 km dziennie. Pozdrawiam wszystkich i życzę wytrwałości.

  12. Ja zacząłem na początku czerwca 2013 z wagą 90kg. Do listopada udało mi się zjechać do 72kg, przy niejedzeniu we wtorki, czwartki i soboty (o systemie pon-sr-pt nie było w ogóle mowy, bo jak tu nie wyjść w piątek z kumplami do knajpy :D) od około połowy listopada do teraz przybyło mi ok 3kg no ale wiadomo – święta, sylwester itp. Poza tym jednak zacząłem częściej jeść, tzn nawet w dni postne jem mały obiad – kilka łyżek ryżu na ostro i wystarczy. Do tego niemal codziennie wpadnie jakieś piwko. Ogólnie mimo tych 3kg, które mi wróciły dietę uważam za skuteczną i teraz zamierzam również te 3-5 kg zjechać i już to utrzymywać. Chętnie bym też ćwiczył, czasem to nawet robię, ale niestety po całym dniu pracy mam ochotę odpocząć a nie jeszcze zapierdzielać 😉

  13. Jak zaczęłam tę dietę, to przez pierwszy miesiąc nie jadłam tylko w poniedziałki, zaznaczam ,że mieszkam z rodzicami i u mnie obiad to świętość, a jak się nie je to znaczy ,że ktoś chory ,albo nieszczęście jakieś spotkało 🙂 Do rzeczy, jak, to po niedzieli z rosołu robi się pomidorówka.:) Nie jestem zwolenniczką tych „eksperymentów” więc poniedziałek był najlepsza opcją żeby nie jeść … 🙂 W drugim miesiącu dorzuciłam jeszcze środę … teraz od trzech miesięcy nie jem w pon i środy oraz w piątek lub sob. zależy co na obiad. Zawsze pytam mamę wcześniej 🙂 W pozostałe dni jem około 2600 kalorii ,czyli jak na kobietę 158 to raczej się nie ograniczam. Ważyłam 58 teraz po 5 miesiącach 51 -52 ,więc 6 kilo w dół po 5 miesiącach… Wolę chudnąć pomalutku. Czasami przed dniem postnym zastanawiam się czy wystarczająco dużo dziś zjadłam. W sumie to nie chcę już chudnąć … ale też nie wcisnę więcej niż te 2600 kalorii więc odejmę jeden dzień postny i do końca życia to będą 2 dni w tygodniu , taki jest plan w każdym bądź razie … 🙂 wolę to niż np. pilnowanie codziennie 1500 kalorii bo to istna katorga …Powodzenia i wytrwałości wszystkim i taka moja rada to żeby nic nie jeść w dni postne, ja próbowałam i po jednym jabłku od razu był atak na lodówkę… 🙂

  14. Część Tomek!
    W kwestiach piwa jestem absolutnym laikiem i nie ośmieliłbym się w tym temacie z Tobą dyskutować.
    Natomiast co do diety to już owszem.
    Mogę pochwalić sie podobnym sukcesem: 90 kg z 108 kg przez jesień i zimę. Nie stosowałem diety przemiennej t y l k o wziąłem się w garść. Przy małym wsparciu mojej Kobiety, marudziła na duży brzuch. Mógłbym napisać, że „zmieniłem dietę”, ale bardziej właściwszym będzie stwierdzenie, że zmieniłem nawyki żywieniowe. Doinformowałem się, i cały czas to robie, jak działa mój organizm, czego potrzebuje a jakim pokarmem go nie „zaśmiecać”. Gdy zaczynałem metamorfozę z misia z całkiem pokaźnym bębenkiem z przodu miałem CEL. Oczami wyobraźni widziałem sie szczupłego, to mnie mocno motywowało, zacisnąłem pośladki, zaopatrzyłem sie w kartę multi*** i rozpocząłem robotę. Codzienne ważenie też było motywacją i trzymało w ryzach mój nieposkromiony apetyt na wszelkiego rodzaju słodycze i piwo. Basen, ćwiczenia (nie 8 h Madonny tylko 30-40 min) , generalnie trud, który dawał satysfakcje do dalszego działania. Waga spadała a ja byłem z siebie dumny. Znajomi też zobaczyli efekty, co było bardzo miłe. Zdecydowanie lepiej sie czuje nie pchając przed sobą „bojlera”…
    Natomiast do „kaloryfera” mi jeszcze sporo brakuje… Musze się przyznać, że gdy waga wskazała magiczną 90-tke zobaczyłem, że chcieć znaczy móc! Niestety osiadłem trochę na laurach. Nie, to nie efekt jo jo. Nadal ćwiczę, planuje posiłki i waga nie poszybowała, ale zacząłem sobie folgować… Napewno dobrą pizza można uczcić takie zwycięstwo (nad własnym leniem), ale do tego doszły słodycze. Jednym słowem motywacja mocno spadła. To mnie trochę zaniepokoiło. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego, co się stało…
    Podczas całego procesu „odchudzania”, a w zasadzie zmiany swojego stylu życia na lepszy, zdrowszy największym wyzwaniem było usuniecie nie właściwych nawyków z mojej głowie. Nie 40 minut na orbitreku, ale wyrobienie sobie nawyku samego pójścia na siłownie. Dzięki Bogu to mi sie udało i weszło w krew. Uświadomiłem sobie, że poniekąd mój cel się wyczerpał. Jestem dużo szczuplejszy, kilka par spodni i koszul wymienionych. Czuje się i wyglądam lepiej. Koledzy mnie nie poznają, koleżanki chwalą, dla niektórych zapewne byłem też małą inspiracją do zmian (nieskromnie).
    Teraz jestem przed poważniejszym wyzwaniem/dylematem, jak każdy, kto wyruszył w podróż po rozmiar L. Czy stanąć w miejscu, trzymając wagę 2 kg w górę 2 kg w dół czy pójść na przód.
    To chyba wymaga czasu i sporej odwagi żeby niegdysiejsza grubasek wyobraził sobie, że będzie brał udział w jakimś pół maratonie czy innym triatlonie. Na moją wagę i samopoczucie pracowałem długo i wypada w to wliczyć wszystkie niepowodzenia po drodze. W stracie „zbędnych kilogramów” liczą się głównie porażki, z których potrafimy wyciągnąć lekcje i motywacje do pokonania następnej górki.
    Rozpisałem się strasznie i to w dodatku nie na temat diety przemiennej ale uważam że kilka obserwacji osoby odchudzającej może specjalnie nie zmotywuje ale także nie zawadzi.
    Pozdrawiam i dziękuje za ciekawe video blogi na YT!

  15. Siema, ja dietę stoswałem w zeszłym roku od końca maja to początku października przy wzroście 176cm schudłem z 86kg do 77kg. Nie jadłem w poniedziałki środy i piątki. Niestety przez zimę znów wróciłem do dawnej wagi. Ale od jutra zaczynam na nowo walkę i napewno do czerwca znów dwie siódemki się pojawíą.

  16. Ja zacząłem dietę 15.02.2014 (w sobotę 🙂 czyli od weekendu jedzącego. A co!! 🙂 ) Na poczatku to ten jeden dzień nie jest problemem. Najbardziej denerwujące są poniedziałki po obfitym weekendzie (bo waga nie spada tyle ile bym oczekiwał). Dlatego od najbliższego weekendu przechodzę na system 1/1. nie jem w dni postne nic. Piję tylko wodę, kawę, herbatę, jakieś witaminki musujące i colę zero (bo nie ma kalorii, ale ma jakiś tam fajny słodki smak i przez to daję radę). Wyniki są świetne. Założyłem sobie 1,5 kg w tygodniu, a już przekroczyłem to z nawiązką. Niestety mam z czego zrzucać bo przy wzroście 198 cm ważyłem 134,0 kg. A dzisiaj rano było 126,7 kg. Przy takiej masie wyniki nie są widoczne gołym okiem, ale waga nie kłamie 🙂

  17. Witam, Na diecie jestem od początku maja. Próbowałem znaleźć swój post (pytałem Cię Tomku czy można pić kawę) ale mi się nie udało. Minęło ponad 2 miesiące a w efekcie na wadze jest prawie 10kg mniej. Jest efekt więc o to chodzi. Teraz jednak żarty się skończyły bo widzę, że tydzień po tygodniu ubytek jest mniejszy. Mimo notorycznego braku czasu trzeba wrócić do siłowni w dni kiedy jem. W dzień „postny” raczej unikał będę wysiłku typu siłownia czy basen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *