Dlaczego znowu przytyłem? Dlaczego???

czyli z czego wynika efekt jo-jo?

Każdy kto się odchudzał słyszał, a najczęściej poczuł, nomen omen na własnej skórze, co oznacza efekt jo-jo. Chodzi o to, że po początkowym okresie, kiedy wskazówka wagi całkiem szybko przesuwa się w lewo, następuje czas, gdy przesuwa się coraz wolniej i wolniej, zatrzymuje się i… zaczyna z powrotem przesuwać się w prawo. Co gorsza, nie chce się za bardzo zatrzymać na punkcie początkowym. Niestety bardzo często jest tak, że z każda kolejną dietą człowiek jest coraz grubszy. Nieważne ile ma się samozaparcia, konsekwencji i silnej woli. Prędzej czy później dopada nas efekt jo-jo. Z moich obserwacji wynika, że wpływają na to dwa czynniki, które się kumulują.

Po pierwsze, co jest jak najbardziej od nas zależne – odpuszczamy. Schudłem, pomęczyłem się, cel osiągnięty. Mogę sobie trochę poluzować. Oczywiście nikt głupi nie jest, wiadomo, że nie można wrócić do tego co było przed dietą, trzeba utrzymać wagę itd. ale… przecież nie będzie tragedii jeśli u cioci na imieninach zjem trochę ciasta, pieczonego schabu, itp. Wiadomo pizza to zło, ale… grillowane mięso, z którego wyciekł cały tłuszcz, jest zdrowe. No wiem, że miałem jeść tylko gotowane na parze warzywa z chudą piersią z kurczaka, ale jak zaraz czegoś nie zjem, to wykituję… może snickers? albo hot dog na orlenie? Przecież od jednego hot-doga nie przytyję zaraz 15 kg, itd. itp.

Na diecie musisz być do końca życia

Niestety tym, co trzeba sobie uświadomić przy diecie przemiennej i właściwie każdej innej diecie jest fakt, że na diecie musisz być do końca życia. Nie ma innej opcji. Ten, kto próbuje Cię przekonać, że jest inaczej – łże. I tak jak wspominałem dieta Montignaca jest całkiem sensowna, ale czy jesteś w stanie być na niej do końca życia? Ja nie byłem w stanie. Wszelkie diety, nazwijmy je jednostronne – kiedy przez miesiąc czy dwa, je się tylko jeden rodzaj pożywienia – dajmy na to białko, czy tylko kapustę czy cokolwiek innego, są oszustwem. Jeśli dieta nie obiecuje Ci, że musisz być na niej do końca życia to kłamie. Zaś jeśli Ty decydujesz się na dietę, o której wiesz, że nie jesteś jej w stanie stosować do końca życia, to okłamujesz sam siebie i fundujesz sobie efekt jo-jo.

Często jest jednak tak, że naprawdę sumiennie stosujesz wszelkie zalecenia, a waga powoli zaczyna rosnąć. Próbujesz być bardziej restrykcyjny, obcinasz wielkość porcji, redukujesz liczbę kalorii i… waga zaczyna powoli rosnąć. Dlaczego??? Dlatego, że organizm się broni przed zagłodzeniem. To są atawizmy na poziomie poniżej Twojej świadomości. Sytuacja, w której jest pod dostatkiem taniego, wysoko kalorycznego, pożywienia, to jest kwestia ostatnich kilkudziesięciu lat i to tylko wśród części ludzkości zamieszkującej północną półkulę. W Afryce, Azji czy Południowej Ameryce żyją miliardy ludzi dla których nasze problemy z otyłością są abstrakcją. Na przestrzeni wieków przeżywały te jednostki, które potrafiły przetrwać chude lata, najbardziej efektywnie wykorzystywały dostarczane pożywienie (często nie najlepszej jakości) i ci nasi przodkowie przekazali swoje geny nam. Trudno więc mieć do organizmu pretensje, że robi nam na złość.

A co tak naprawdę się dzieje? Następuje zwolnienie metabolizmu. W czasach dobrobytu, organizm pobiera z określonej ilości pokarmu, pewną ilość potrzebnych wartości odżywczych + coś tam na czarną godzinę, a resztę wydala. To jest mniej więcej tak, że jak jest dobrobyt, to nie przejmujesz się czy za obiad w knajpie płacisz 20 czy 30 zł, nawet napiwek zostawiasz kelnerowi – stać Cię. Ale jak kryzys zajrzy w oczy, to kupujesz bułkę i kefir za 2,5 zł i oszczędzasz. Tak samo robi Twój organizm, jeśli dostarczasz mu dużo pożywienia, to on traktuje je nonszalancko, ale jak zaczynasz przykręcać śrubę, to Twoje ciało widzi, że żarty się skończyły. Koniec rozrzutności, dość marnotrawstwa. Teraz z każdego kęsa trzeba wyciągnąć ile się tylko da.

W momencie kiedy te dwa mechanizmy się spotkają następuje… KABOOM!!!! Ty dostarczasz więcej pokarmu, bo świadomie lub nieświadomie luzujesz dietę, a organizm, po wielu tygodniach kryzysu, właśnie doszedł do najbardziej efektywnego wykorzystywania wszystkiego, co tylko ma wartość odżywczą. No i mamy efekt jo-jo. Zaczynasz szybko przybierać na wadze i zwykle dochodzisz do wyższego poziomu, niż ten przy którym zaczynałeś się odchudzać.

Dieta przemienna jest dlatego taka wyjątkowa, że chroni przed oboma tymi mechanizmami. Po pierwsze jest dietą, którą można stosować całe życie. Nie musisz rezygnować ze swoich ulubionych potraw, nie musisz codziennie być głodny (jedynie co drugi dzień ;)). Co więcej jesteś elastyczny, możesz sobie pozwolić na odpuszczenie postu jeśli akurat są imieniny cioci. Pod warunkiem, że nie dzieje się to zbyt często, jeden dzień nic nie zmieni. Biorąc pod uwagę, że nie jesz 3 razy w tygodniu, to rocznie daje 156 dni. Nawet jeśli zrobisz sobie przez 10 czy 15 dni w roku „dzień dziecka” (byle to nie było pod rząd, żeby to nie była kumulacja) to nic strasznego nie powinno się stać.

Jednak tym, co jest naprawdę fenomenalne i wyjątkowe w diecie przemiennej jest to, że robisz w wała swój organizm. Obcinasz mu ilość kalorii dość drastycznie, bo o jakieś 40%, ale nie jest on w stanie się zorientować o co kaman. No bo generalnie czuje, że dzieje się coś złego, jest głód, ale… na drugi dzień okazuje się, że głodu nie ma. Jest karnawał. Skoro więc tak, to nie ma sensu się stresować i wysilać. Wyżyłowanie jak największej ilości kalorii z określonej ilości pokarmu jest dla organizmu wysiłkiem. W imię wyższego celu warto się pomęczyć, ale skoro nie ma kryzysu, to po co.

I właśnie dlatego dieta przemienna zabezpiecza Cię przed efektem jo-jo.


Komentarze

Dlaczego znowu przytyłem? Dlaczego??? — 12 komentarzy

  1. Nadal zastanawia mnie fakt, że pierwsze do redukcji masy idą mięśnie a nie tłuszcz, i co w przypadku kiedy uprawiam aktywność fizyczną, czy nie wpłynie to niekorzystnie (brak dostarczenia energii do organizmu przez jeden dzień) na ogólne samopoczucie ? Dziś jest mój pierwszy dzień bez jedzenia (rozumiem, że wodę można pić) waga 96kg 189cm wzrostu zobaczymy po 4 miechach jak będą rezultaty 😉

    • No ale tutaj jeden kolega podrzucił w komentarzach coś takiego co się nazywa leangains, a to jest program dla kulturystów. Owszem tam w dni, kiedy się je, przyjmuje się jakieś tam suplementy aminokwasów czy cholera wie czego (na rozrost tkanki mięśniowej), ale chyba kulturystom zależy na mięśniach, wiec nie stosowali by czegoś co mięśnie im zżera.

      Ja nie zaobserwowałem u siebie spadku masy mięśniowej, tłuszczu owszem, więc chyba wszystko jest ok.

    • A jeszcze odnośnie samopoczucia. Będę o tym pisał cały wpis, no ale nie ma się co oszukiwać, że lekko nie jest. 😀 Choć z drugiej strony nie jest też tak ciężko jak mogłoby się wydawać.
      Ja szczególnie przez pierwsze tygodnie, byłem nieco przygaszony w dni postu. Szybciej chodziłem spać, było mi zimno itd. No ale wskazówka na wadze dawała motywację.

  2. Też się przyłączę i spróbuję, choć moja dziewczyna jest nieco sceptyczna dla tego pomysłu. Swoją drogą powinieneś opatentować tę dietę i nazwać ją „dietą kopyrkową” 🙂

    Co do zżerania mięśni, czy dopuszczalne jest w dni postne zjedzenie na śniadanie jabłka, naturalnego odtłuszczonego jogurtu, czy czegoś innego niskokalorycznego, aby dać organizmowi znać, że „helloł, dzisiaj wszystko będzie w normie, nie musisz robić zapasów tłuszczu”?

    • Jak dasz widoki na jedzenie, to organizm będzie się domagał więcej. Nie należy wywoływać wilka z lasu. Jeśli już koniecznie musisz coś zjeść to wieczorem.
      Są koncepcje, żeby 500 kcal, podzielić 200 kcal na śniadanie i 300 kcal na obiad, ale moim zdaniem tylko sobie zrobisz pod górę. Prościej jest nic nie jeść, niż jeść niewiele.

      • Spokojnie wytrzymam bez jedzenia, zastanawiam się tylko właśnie, czy nie lepiej byłoby oszukać z rana żołądek i nastawić go na trawienie i spalanie tłuszczu, zamiast na jego magazynowanie. Czytałem kiedyś o tym, jak ważnym przy odchudzaniu posiłkiem jest śniadanie i właśnie głównie dlatego, że wysyła organizmowi sygnał, że będzie odżywiony normalnie, dzięki czemu organizm nastawia się na normalne funkcjonowanie.
        Chociaż faktycznie, jak się go pobudzi, to potem może być problem z wytrzymaniem do wieczora bez jedzenia.

        • Rozmawiałem o tym z tatą, który dużo wie o dietach. Mówił, że można dodać do tego dietę Marii Dąbrowskiej. Nie pobudzi to organizmu do „wilczego głodu”, a można organizmowi dostarczyć trochę wartości odżywczych. W skrócie z warzyw: wszystko oprócz ziemniaków i strączkowych ( czyli unikach kukurydzy itp ). Jakiś losowy link, co znalazłem z forum dietetycznego http://forum.dieta.pl/viewtopic.php?p=58956&sid=27ee5d85b3363203caeb6547ce3777da 🙂

          P.S Tomku, gratulacje od mojego taty, że wytrzymujesz w tak ciężkiej diecie 😀

          • Tych strączkowych, czyli fasoli, groszku, soi, soczewicy bym się nie czepiał. Kukurydza to zboże a nie roślina strączkowa. Nie zmieniam jednak zdania, że prościej jest po prostu nie jeść.

  3. Kopyr czyli w dni postu nie jesz absolutnie nic? czy dopuszczasz jakies owoce czy piwo 🙂
    Pijesz wtedy tylko wode czy tez inne plyny np. kawe?

    • Owoce absolutnie nie. Co prawda mają fruktozę zamiast sacharozy, ale fruktoza też mocno podnosi poziom cukru we krwi. I po prostu pobudzają wydzielanie insuliny. No i wtedy jest naprawdę ciężko wytrzymać ssanie.

      Pić można wszystko, co nie ma cukru. A więc kawę, herbatę, napoje ze słodzikami.

  4. Witam na bloga wpadłam całkiem przypadkowo ale się bardzo ucieszyłam że go znalazłam.Cztyając wpisy widze że tu sami panowie ale jak pozwolicie dołącze sie do was.A więc jak wy wszyscy mam problemy z nadwagą może nie za dużą ale jednak jak to kobieta chce się mieć zawsze super figurkę a powiem że nie jestem juz młudką 50+ zaliczyłam i nadal dbam o kondycje i wygląd dlatego od dziś weszłam na dzień głodówkowy i jak pisze p.Tomek nic nie jem tylko piję cały dzień bo jestem zdania NIE RUSZAJ WILKA JAK ŚPI…ha ha Dlaczego odrazu na głodówce bo już miesiąc byłam na diecie Dukana ale p.TOMEK ma racjie że na monotonnym jedzenu nie dasie długo wytrzymać dlatego ta dieta przemienna mi pasuje gdyz jeden dzien nie jeść to dla mnie pestka Dziękuję Tomku że postanowiłeś się podzielic i opublikować twoją dietę jak poczytałam o niej to wielkie plusy są POZDRAWIAM WSZYSTKICH A ZWŁASZCZA CIEBIE TOMKU

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *